lodówka jest do połowy pełna

Zdradzam

Odpowiedzi, na pytanie "jakim aparatem pracujesz" Postanowiłem poświęcić ten wpis. Ponieważ, mam nadzieję że osoba pytająca i zarazem stwierdzająca że, cytuję: Bo cię nienawidzę za niektóre ujęcia... Nienawidzi mnie, bo ujęcia mam fajne. No i że żartuje, że mnie nienawidzi. A na prawdę mnie nawidzi. Więc i ja te osobę nawidzę i postaram się wszystko wytłumaczyć, ładnie z pożytkiem dla wszystkich którzy toto przeczytają.

 A więc do dzieła. Posiadam trzy aparaty. 

Pierwszy kupiłem ok 9 lat temu, co nie znaczy, że od dziewięciu lat fotografuję. Ten pierwszy jest najgorszy, ma małą matrycę, ( 6 megapikseli ) dziadowski obiektyw, brzydki wyświetlacz....

To on. Nazywa się NIKON D40. Jest najdroższy (1600 zł) Kupiony w markecie.aparat3.jpg

Zdjęcie tego aparatu, zrobiłem specjalnie na potrzeby tego wpisu, PENTAXEM K50. Najlepszym aparatem jaki posiadam. 

To PENTAX. Jest najtańszy. ( 1200 zł ) Odkupiłem go od znajomego ( chyba 3 letni) W komplecie były 3 obiektywy, 2 baterie, ładowarka, mocowanie do obiektywów manualnych. Bardzo dobry sprzęt, matryca 16 megapikseli, super oprogramowanie, dobre zdjęcia na automacie, bardzo wygodne menu, prosta obsługa.

aparat.jpg

Zdjęcie Pentaxa. zrobione na potrzeby tego wpisu, Nikonem D40. Znaczy tym starym dziadem.

 Trzeci aparat jaki mam to też NIKON, ale nowszy. NIKON D3200. ( 1400 zł) nowy,  sama puszka bez obiektywu. Tak kupiłem, bo obiektyw pasował z D40. Ma dużą matrycę ( 24 megapiksele), duży wyświetlacz, możliwość nagrywania filmów, programy tematyczne....Niestety jest zepsuty. "upadł":)) i poszedł pomiar światła. Nie działa nic poza ustawieniami manualnymi, żadne funkcje automatyczne. Robię nim zdjęcia. 

 To NIKON D3200

aparat1.jpg

Jego zdjęcie zrobiłem PENTAXEM K50

No i jeszcze zdjęcie staruszka D40 

aparat2.jpg

 Zrobiłem je NIKONEM D3200. Tym zepsutym.

 Teraz tak. Czemu pierwsze zdjęcie, mimo że zrobione najlepszym aparatem jest do bani? Czemu drugie, mimo że zrobione starym gruchotem, jest fajne? A trzecie? Jest zrobione tym samym sprzętem co pierwsze a da się patrzeć.  Czwarte? Sprzęt niby zepsuty, zdjęcie technicznie dobre a jednak lipa.

 Pierwsze. Po prostu, ot tak, walnąłem aparat na stół w kuchni i sfotografowałem. Niby aparat widać. Ale to nie wszystko żeby obrazek jako całość był fajny. Prawda? Jakość sprzętu nie zadziałała. Nowoczesna technologia, przegrała z ceratą i suszarką do prania:)

 Drugie. Tu się napracowałem ( 5 minut ) Tło z czarnego papieru, postawiłem dwa stare aparaty, stary obiektyw ( sobie nieraz na targu staroci pozwolę) Lepsze to niż suszarka. A że aparat którym fotografowałem lichy? A może wcale nie taki lichy?

 Trzecie. Trzeba Pentaxa zrehabilitować. Tu zajęło mi z 10 minut. Statyw, z tekturowego pudełka, ustawionego na parapecie mi zlatał. Musiałem patyka podłożyć. Ale może być i dobrym da się ufocić:)

 Czwarte. Niby aparat zepsuty, ale zdjęcie pod względem technicznym niczego sobie. Tło może być. A jednak firma Nikon do katalogu nie weźmie. Czemu? No bo pasek obciachany, bo aparat leży jak grubas na plaży, bo w rogu tła brakuje. Niby markę widać, co to jest też każdy widzi. Ale jednak to nie to.

 Pytanie, jakim aparatem robię, to pytanie które słyszę często. Mógłbym zadać podobne . Np. "jakiego laptopa używasz do pisania". I w jednym i w drugim przypadku nie ma to kluczowego znaczenia. Żeby dobrze napisać, trzeba mieć wiedzę na temat, znać język, co nieco (dużo) przeczytać, i to co się wie i przeczytało, przemyśleć i zinterpretować. A laptop może być lichy. Oczywiście na dobrym będzie odrobinę łatwiej. Ale odrobinę.

 

 Dziś było o Interpretacji i przemyśleniach. O interpunkcji, składni, i ortografii no i więcej o laptopach, napiszę jak ktoś będzie chciał. Chętnie napiszę.

 Z tych trzech polecam jednak PENTAXA:)))