lodówka jest do połowy pełna

Na gapę.

zakazane piosenki b4.jpg

 

Sobota 04 luty 1989 - sobota 04 lutego 1989


Tym razem się nie udało. Przeważnie wchodzili na skasowane bilety, na upierdliwość, na łachę a nieraz na siłę. Tym razem nic z tego.
  Idziemy od tyłu.
  Gdzie?
  No przez Olimpijską.
  Ocipiałeś? Nie puszczą!
  Kurz i chodź.
Stoliki były pozajmowane. Dym, butelki, gwar...
  Cześć. Możemy z wami wejść. No wiecie kasy nie ma.....
  Gramy na końcu. Kult będzie teraz.
  Który stolik?
  W pokoju są. Idźcie tam. Powiedział który pokój .
  Wypierdolą nas zaraz.
  Kurz nie pie..ol.
Hol był ciemny. Zapukał. Chwila! otworzył ktoś , z ręcznikiem i rękami na głowie.
  Cześć. Możemy wejść z wami, wiesz kasy....
  Kazimierz! Chłopaki do ciebie.
  Co się stało?
  No wejść chcemy ale kasy...
Poczekajcie tu chwilę, zaraz idziemy. Zamknął drzwi.
  Ty kurwa, wpuszczą!
  A mówiłem. Kurz.
Szliśmy długim ciemnym, korytarzem. O coś tam pytali, coś mówili. Coś.
Muzyka i światło powoli wypełniały przejście. Coraz bliżej były postacie dwóch milicjantów. Czarne, wełniane palto dziadka i beżowy prochowiec odróżniały ich od członków zespołu.
  A oni, co?
  Są z nami.
  Wchodźcie.
Przeszli przez drzwi. Było przyjemnie głośno.
  To na razie.
   Dzieki.
Byli pod sceną. Tu ich drogi się rozeszły. No może nie całkiem.
  Do dziś Kazik pisze i śpiewa dla mnie. A Ja jeżdżę na koncerty, kupuję płyty i mile wspominam. Dodam jeszcze że nie pamiętam nic co nastąpiło później. Ani jednej piosenki, żadnej sceny, kompletnie nic.

zakazane piosenki b10.jpg

zakazane piosenki b7.jpg

zakazane piosenki b9.jpg

Sobota 04 luty 1989 - sobota 04 lutego 1989

Dawno. Tak dawno że nie wiedziałem nic o Dyrektorze Lodówki.